niedziela, 9 marca 2014

Nie jesteś barbarzyńcą?

Witajcie
Jako, iż jest to mój pierwszy wpis na tym blogu, warto by się przedstawić. Zatem po krótsze - mam na imię Łukasz, lecz większość zwie mnie Gądziu. Jestem studentem pracy socjalnej, ale staram też amatorsko zajmować się szeroko pojętą kinematografią i aktorstwem. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o mnie, zapraszam na stronę mojego projektu kinematograficznego, gdzie znajdziecie dużo bardziej szczegółowy opis mojej osoby.
Na tym blogu postanowiłem komentować trochę otaczającą nas rzeczywistość, ot takie moje przemyślenia. I to chyba wszystko. Wygląd bloga nie jest jeszcze ostateczny, wkrótce jakoś nad nim popracuję, ale póki co musi wyglądać tak. No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak podziękować Ci, drogi czytelniku, za poświęcenie własnego czasu na moje wypociny i życzyć oczywiście przyjemnej i może refleksyjnej lektury. A zatem, aby nie przedłużać, przejdźmy do właściwego artykułu:


W jednym z numerów warszawskiej edycji gazety Metro, dokładnie wydania z dnia 28 stycznia 2014 roku, natrafiłam na artykuł, a dokładnie wywiad z prof. Leonardem Etel, rektorem Uniwersytetu w Białymstoku, który wzbudził we mnie negatywne odczucia.
        Artykuł ten dotyczył zamknięcia przez tę uczelnię kierunku jakim jest filozofia. Głównym problemem utrzymania filozofii na owej uczelni są oczywiście pieniądze, a dokładniej ich brak. Jak profesor mówi "system finansowania nie zapewnia dostatecznych środków na prowadzenie kierunków, które mają gorszy nabór. Jest w dużej mierze oparty na liczbie studentów. W efekcie na mało licznych kierunkach dotacja nie pokrywa kosztów kształcenia." Później padają słowa o tym, że uczelnia nie może sobie pozwolić na dopłacanie do takich kierunków, ponieważ nie ma własnych pieniędzy itd. Wypowiedź jak najbardziej sensowna, argumenty technicznie wystarczające do obrony swojej decyzji, zgodzę się tym. Jak się jednak okazuje tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego, gdyż chwilę później Pan Etel strzela sobie w stopę słowami, które zaprzeczają jego poprzedniemu rozumowaniu. Według podanych przez redaktora Metra danych w październiku na filozofię trafiło 23 studentów. Nie jest to wysoka liczba, zgodzi się z tym każdy. W dalszej rozmowie profesor wypowiada się o innych kierunkach, które są w ofercie uczelni i wśród nich jest fizyka, jak się przyznaje Pan Leonard, na którą uczęszcza sześć osób, a do tego, aby przedmiot ten w ogóle mógł funkcjonować na Uniwersytecie, władze dopłacają 2,5 ml zł.
rys. Łukasz Gądek
        Podsumujmy - zamykamy kierunek bo jest na nim za mało studentów - zamykamy filozofię, gdzie jest 23 studentów, dopłacamy do fizyki, gdzie jest ich 6. I teraz zadam pytanie do kogoś, kto może zna Pana Leonarda. Z jakiej dziedziny nauki ten człowiek otrzymał tytuł profesora? Ewidentnie widać, że na pewno nie z matematyki, skoro w jego oczach 6 studentów przewyższa liczbę 23 studentów. Słowa, którymi argumentuje Pan Leonard swoją rację odnośnie fizyki, są po prostu zabawne. Otóż Pan Etel uważa, że uniwersytet nie może istnieć bez fizyki. Po prostu. Takie ma zdanie, zatem trzyma ten kierunek. Zero ekonomi, zero statystyki. Liczy się jego własne zdanie. I gdyby to była prywatna uczelnia miałby ku temu prawo, ale zauważmy, że jest to Uniwersytet państwowy, państwa demokratycznego, opłacanego przez podatników, czyli pośrednio, albo nawet i bezpośrednio przez studentów. Podatek jest jednakowy dla wszystkich - każdy płaci X dochodu (X ze względu na stawkę nieznaną, a procentową, zatem taką samą dla każdego) - więc filozofia jest kupiona za 23x, zaś fizyka za 6x - 2,5 ml zł. Zatem zasadniczo, jeżeli większość chce filozofii, jest ona bardziej opłacalna, to według Pana Etela trzeba im... to zabrać. Logiczne? Dla mnie na pewno nie. Zabawne? W sumie to tak.
        Cóż, pozostaje mi tylko liczyć na to, że skończy się zabawa państwowym funduszem w oczach własnego widzimisie (do Pana, Panie T., też kieruję te słowa), albo, na co liczę bardziej, sprywatyzowanie nauki i nieprzymusowe opłaty. Wtedy będzie można sobie pozwolić na tego typu zagrywki i nikt do nikogo pretensji mieć nie będzie mógł.

A co Wy o tym sądzicie? Pozostawiam Was z tym tematem i czekam na wasze opinie.
Pozdrawiam

4 komentarze:

  1. Wolny rynek. Ktoś chce iść na filozofie to idzie prywatnie. Pomijam fakt, że tych 6 studentów fizyki nie skończy w pośredniaku jak 23 studentów filozofii. Ot cała filozofia.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wlasnie nie wolny, a panstwowy. Jezeli panstwo daje pieniadze i wiekszosc tych pieniedzy idzie na filozofie, to logicznym jest, ze panstwo bardziej chce filozofie... Mowisz tutaj o tym, ze jak ktos chce sie czegos uczyc to niech szuka kierunku prywatnego. Zgadzam sie. Wszystkie uczelnie powinny byc prywatne, w sensie edukacyjnym. Wtedy nie ma zadnego problemu. Wlasciwie to wszelkie formy edukacji powinny byc sprywatyzowane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znasz prywatnych uczelni skoro tak mówisz. Poziom u prywaciarzy jest niższy niż w państwowej. Tam się płaci pieniądze, a jak się płaci to się wymaga. To takie kupowanie dyplomu, nie wiedzy. A wracając do Twojego wzburzenia dotyczącego filozofii, to nie bardzo rozumiem logiki dlaczego musi być ten kierunek, bo ludzie tego chcą. Filozofia to pewne bezrobocie, za które dodatkowo płacą obywatele. A, że jest na to popyt... Na trawkę też jest popyt, to powinniśmy zalegalizować zielsko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na panstwowych przechodzi wielu studentow dzieki sciagom, wiec to tez zdobywanie dyplomu niz uczenie... Co do mojego oburzenia - poczytaj dokladnie, bo widze, ze nie rozumiesz nic.

      Usuń